sobota, 21 lutego 2009

PES!!! YES! YES!

To co zawsze przeszkadzało mi w Svankmajerze to to, że mimo ogólnej zajebistości, kutaśnych tematów, zamiłowania do starych gratów (które podzielam, aczkolwiek nic nie umiem z nim zrobić konstruktywnego) i niesamowitej kuchni animacyjnej, ten Czech wydawał się zajawiony na surrealizm w sposób doszczętnie modernistyczny. Żadnej wolty, pijackich ucieczek przed policją konwencji, rzygania za kioskiem kolportującym dzieła zebrane Andre Bretona - zamiast tego eleganckie rozwijanie raz rzuconego tematu i jakaś drętwa powaga oddanego kapłana ścieżki lewej ręki. Oczywiście drętwa powaga surrealisty ma się tak do drętwej powagi np. mormona, jak film z nadupcaniem się kremowymi torcikami po łbach do "Stalkera" Tarkowskiego. Z drugiej strony (uwaga, padnie to słowo, którego nie ma) - POSTMODERNISTYCZNY brak powagi ma się tak do powagi surrealisty jak jak film z nadupcaniem się kremowymi torcikami po łbach do "Stalkera" Tarkowskiego. Po prostu Svankmajer jest jak cycki bogini Hator - jeden mały, niefajny i prawie go nie widać, ale drugi dorodny i wygrywający konkursy.
No i znalazł mi się facet, który ma to wszystko co fajne jest u Svankmajera, a tego co może odrobinę mniej fajne nie ma. I ten facet nazywa się Adam Pesapane, podpisuje swoje prace jako PES i oba jego cycki wygrywają konkursy.



I jak nie zakochać się od pierwszej pointy?

Jak donosi Wikipedia , PES wygrał wszystkie nagrody dla animatorów w całej galaktyce swoim Roof Sex, który zresztą mocno do szanownego pryncypała Jana S. nawiązuje - wiecie, walenie kota miotłą to domena 80% filmów praskiego twórcy.



Kolejny must see: "Western Spaghetti", bla , bla , przedmioty migrują poza własne przeznaczenie, zmiana dyskursu, trata ta ta, filmoznawcze pitupitu... WHO CARES! Ogląda się lepiej niż "Food" Svankmajera.



PES, co rzeczą oczywistą jest, produkuje duże ilości reklam - obędzie się bez wrzucania, można na hołmie mości Pes'a zobaczyć, ze dwie są w Tubie.

No i na koniec - klasyk z klasyków. "Game Over" - żywy dowód na to, że mając w domu nakupione aukcyjnego śmiecia, starzyzny i martwych owadów, posiadając kamerę i dużo czasu można zapewnić sobie laskę z połykiem u każdego starszawego nerda, administratora baz danych, czy pracownika IT, który zmarnował sobie życie towarzyskie i zaklepał dożywotni celibat tylko dlatego, że w młodości uwiodły go gry na "komodorca", "atarynę" lub na "gumiaka".



Tylko kto by chciał takie fellatio? Brrrr! PES! O co ci chodzi, człowieku! Możesz mieć każdą! O CO CI CHODZI?!?


EXTERNAL LINKS:
Ofisział PES'a
Ofisział Svankmajera , na którym nic nie ma.
Kanalia PES'a na Tubie
Spora ilość SVanka na Tubie

2 komentarze:

Monika Pastuszko pisze...

Głos w obronie Svankmajera. Kiedyś czytałam tekst, w którym autorka (Ewa Majewska?) pokazywała współczesne (tak, postmodernistyczne) cechy jego filmów. Morał był taki, że Svankmajer wprawdzie bardzo chce, żeby uważać go za retro modernistę surrealistę, ale tak naprawdę to np. jego parcie na autokreację jest już na wskroś postmodernistyczne.

Monika Pastuszko pisze...

Ewa Mazierska, nie Majewska. Sorry za błąd.